Felietony

„Można inaczej” – wielka inicjatywa czy wielka klapa?

„Można inaczej!” – przekonują nas twórcy, którzy stoją za serią castingów o takiej właśnie nazwie. Inicjatywa ta nie spotkała się z przychylnym nastawieniem widzów, co tak naprawdę ma swoje uzasadnienie. Wypunktujmy.

  • Grono kilku twórców polskiej sceny YouTube ma zadecydować o tym, co będą chciały oglądać tysiące użytkowników tego serwisu? Nie sądzę. YouTube, jak i generalnie cały Internet, rządzi się swoimi prawami. Tutaj nie istnieje żaden uniwersalny sposób na to, aby zyskać popularność/rozgłos. Tutaj twórcy filmów krótkometrażowych o doskonałym montażu są w cieniu, a na „internetowych salonach” bryluje człowiek, który zaczynał swoją przygodę z YT przez filmowanie siebie mówiącego do lusterka. Mówiącego o błędach w reklamie proszku do prania.
  • Ideą castingów było to, aby przedstawić swój pomysł na kanał YouTube w około dwuminutowej prezentacji. Przedstawić ten pomysł USTNIE. Nie ma możliwości pokazania swojego dorobku, umiejętności montażowych i tak dalej. Ciekawe, jak pomysły na swoje kanały przedstawiliby niektórzy członkowie jury. Wyobraźmy sobie:

Karol Paciorek: „Będę nagrywał program rozrywkowy w formie vloga. Można inaczej!”

Red Lipstick Monster: „Będę nagrywała filmiki o makijażu, kosmetykach itd. Można inaczej!”

Rafał Masny: „Będę nagrywał śmieszne filmiki. Można inaczej!”

Sylwester Wardęga: „Będę nagrywał pranki. Można inaczej!”

Tak… Prawdziwe świeżynki. Nikt nigdy na to wcześniej nie wpadł.

  • Promocja uczestników castingu? Ciężko coś takiego zauważyć, skoro dobre 70% ludzi udających się na casting zostaje wyciętych z materiału filmowego. W każdym odcinku bombardowani jesteśmy natomiast dokładną informacją o tym, kto ocenia. TO jest AdBuster. TO jest Łukasz Jakóbiak. TO są Abstrachuje. Ich oglądajcie, uczestników przewińcie.
  • „Wiele osób miało bardzo podobne pomysły i dublowało rzeczy, które już na jułtubie istnieją. A nie do końca czegoś takiego szukamy. Czekamy cały czas na oryginalne pomysły” – Rafał Masny w materiale z castingów w Krakowie (dzień 2.). To ciekawe, zważywszy na to, że w pierwszym castingu zwyciężył iluzjonista (pozdrawiamy Y) oraz człowiek, który chce wychwytywać, kto kogo „sampluje” w utworach muzycznych (pozdrawiamy program RMF pt. „Gdzieś już to słyszałem”).

Nie można stwierdzić, że taka idea jest błędna. Należy próbować. Castingi Hoop Coli (swoją drogą – lokowanie produktu aż do porzygu) należy jednak wrzucić do szufladki z napisem „Niewypały”.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top